HISTORIA WILLIAMA MORRISA, część 12 – w krainie gigantów

Podróż na ruchome wyspy Thota przebiegła bez przygód. Jedyną dziwną i godną uwagi rzeczą było to, że nie była noc, tylko na horyzoncie robiło się trochę ciemno. Pierwszej „nocy” na niebie pojawił się jasny księżyc w pełni, który wyglądał jak wiecznie płonący ogień.

Ostatniego dnia podróży na gigantyczne wyspy widzieliśmy również dwa stalowoniebieskie obiekty niebieskie. Trudno było spać przez to wszystko, co się działo, wszyscy czekaliśmy na wielki moment kontaktu z gigantami, to było coś, czego nawet nie mogliśmy sobie wyobrazić.

W końcu dotarliśmy do dość nowoczesnego portu, z mniejszą liczbą budynków niż majestatyczna stolica Republiki Przodków, ale gigantyczne statki były zupełnie inne niż te, które widziałem wcześniej. Niektóre zdawały się mieć na wierzchu broń, której nigdy nie widziałem.

Gdy tylko wysiedliśmy, przywitał nas mężczyzna z bardzo długą rudą brodą i kobieta o pięknej twarzy i długich blond włosach. Najpierw rozmawiali z kapitanem, a potem kapitan nas przedstawił. Chociaż byli wysocy, nie mieli więcej niż 2 i pół metra wysokości, ale wystarczyło, aby górować nad nami o kilka długich stóp.

Zdumieni, że weszliśmy do krainy gigantów, uścisnęliśmy im dłonie i poszliśmy za nimi do miasta. Miasto nie było takie ciche i bardziej przypominało wieś.
Język, którym się tam posługiwali, był również niezrozumiały dla naszych uszu. Nawet kapitan nie mówił w ich języku, ale kobieta, która przedstawiła się jako „She-ki” mówiła naszym językiem w bardzo dziwny sposób, ale płynnie.

Ona – Ki zaprosiła nas do środka, ich domy były kopułami różnej wysokości i były też ogromne białe wieże. Myślałem, że zobaczymy barbarzyńskich olbrzymów, noszących tylko podstawowe ubrania, ale rzeczywistość była taka, że ​​ta zaawansowana rasa wydawała się być oparta na historii z jakiegoś równoległego świata, ich ubrania były kolorowe i dopasowane do ich dużych ciał.

Później, gdy zbliżyliśmy się do centrum miasta, zobaczyliśmy tysiące olbrzymów wszystkich rozmiarów. Ich wzrost nigdy nie spadał poniżej dwóch metrów dwudziestu, widzieliśmy olbrzymy do czterech metrów wysokości. Butler powiedział nam, że ta rasa olbrzymów była dla nas ważna, abyśmy wiedzieli o naszej przeszłości, ponieważ mieli ludzką krew przodków i czystą krew olbrzymów ze starożytnych ziem Anak.

Powiedział nam, że później opowiedzą nam coś o historii naszej unii rasowej, o tym, jak starożytni i nieskalani giganci połączyli się z pradawnymi ludźmi, by stworzyć jedną z najpotężniejszych sił, jakie kiedykolwiek istniały na „znanych ziemiach” – znaną jako Wielki Tatarski, która może zmienić bieg naszej historii na zawsze, aw każdym razie oznacza radykalne zmiany w „znanych krainach” i otaczających ich światach.

She-Ki podeszła do nas z ogromną książką w dłoniach, którą mi podała, mówiąc, że pomoże mi to lepiej zrozumieć przeszłość naszych ras. Gdy tylko go otworzyłem, zauważyłem kilka map. Zaznaczyła specjalną stronę, na której była wyszczególniona nasza ojczyzna, „znane kraje” i ich okolice. Poniżej na kolejnych stronach wyszczególniła również to, co wiadomo o naszych krajach, ich rasach i historii.

Właśnie wtedy, gdy myślałem, że widziałem już wszystko, czułem, jak z każdą kolejną stroną na nowo płonie we mnie ogień. She-Ki zauważyła w mojej twarzy, że tonę w informacjach i powiedziała, żebym nie próbował wszystkiego przetrawić naraz.
„Z czasem zrozumiesz i pogodzisz się z tym” – próbowała mnie uspokoić.

Z książki: Nawigator, który przekroczył lodowe ściany

98
ZRODLO ARTYKULU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *